Dołącz do akcji na Facebooku

Wystąpił błąd w tym gadżecie.

środa, 21 marca 2012

Już jestem w domu

Ostatnio dużo się działo. W niedzielę do kliniki w Greifswaldzie przyjechał razem ze swoimi rodzicami mój kolega z Polski, Oliwier. Bardzo się ucieszyłem, bo mogłem się z nim pobawić. W poniedziałek miałem badanie i nie mogłem do godziny 15 jeść ani pić. W nocy bardzo źle się poczułem i mama bardzo się martwiła, ale na drugi dzień wszystko wróciło do normy i mogłem wracać do domu. W południe do Greifswaldu przyjechała po mnie Pani Halinka i zawiozła mnie i mamę do Szczecina skąd o godz. 19.30 mieliśmy pociąg do Krakowa. W pociągu spałem całą noc, a w Krakowie byliśmy na godz. 7 następnego dnia. Tata czekał na mnie i na mamę na dworcu. Miał ze sobą paczkę dla mnie od Adriana, były w niej "zygzakowe różności " oraz kartka z życzeniami dla mnie. Bardzo dziękuję za paczkę ! 

Jutro w szpitalu w Krakowie odepniemy pompę z przeciwciałami, którą mam cały czas podłączoną i zrobimy badania krwi. Teraz będę nabierał sił przed kolejnym cyklem, który planowo zaczniemy 9 kwietnia.


Kuba

I am at home   

A lot has happened lately. On Sunday a friend from Poland,Oliver, arrived with his parents here Greifswald. This made me very happy because I can play with him. On Monday I had test and couldn't eat or drink until 3:00 p.m. I felt very bad at night; mom was very worried, but the following day everything returned to normal and I was able travel back home. At noon Halinka came and drove us from Greifswald to Szczecin where we had a train in the evening at 7:30 to Krakow. I slept the entire trip; we were in Krakow at 7:00 the next morning. Dad was waiting for us at the station and had a package from Adrian for which I am very grateful.
Tomorrow at the hospital in Krakow the anti-body pump gets disconnected. Blood tests will be done. I'll be recuperating until my next therapy cycle April 9th.

KUBA

1 komentarz: