Dołącz do akcji na Facebooku

Wystąpił błąd w tym gadżecie.

piątek, 17 lutego 2012

Nie ma jak w domu...

Nareszcie uwolniłem się od pompy, którą od kilku dni nosiłem w plecaku. Pompę odpięła mi pielęgniarka w szpitalu w Prokocimiu, pobrano mi także krew do badania. Przy okazji spotkałem swojego dobrego kolegę, Antosia. Kataru prawie już nie mam, jeszcze trochę kaszlę. Od poniedziałku przez dwa tygodnie czeka mnie łykanie tabletek, ale to już mam opanowane do perfekcji. Będę teraz nabierał sił przed kolejnym wyjazdem. 5 marca muszę po raz kolejny stawić się w klinice w Greifswaldzie. A teraz po prostu cieszę się, że jestem w domu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz