Dołącz do akcji na Facebooku

Wystąpił błąd w tym gadżecie.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Jestem już w Greifswaldzie

U mnie dużo się teraz dzieje. Tak dużo,że ciężko mi znaleźć czas aby coś napisać na blogu. Wczoraj cały dzień jechałem do kliniki w Niemczech. Zrobiłem sobie przystanek w Oławie u mojego serdecznego kolegi Tymka.


Mieliśmy za mało czasu,aby się razem wybawić.Obiecaliśmy sobie, że w powrotnej drodze będę u niego nocował i będzie czas na każdą zabawę. Tymek,za trzy tygodnie bawimy się bez ograniczeń!!!

Drogę miałem dobrą, bo prawie cały czas jechałem autostradą. Greifswald to małe miasteczko.Wszędzie jest blisko. Bardzo mi się podoba,że dużo osób jeździ tutaj na rowerach, nawet przy bardzo niskich temperaturach.


Dzisiaj rano byłem pierwszy raz w klinice. Na początek trochę formalności,a więc rejestracja. Od momentu rejestracji pomagała mi pani Renata Filipowicz, tłumacz języka niemieckiego i polskiego.


Bałem się trochę tego, bo przecież,ani ja,ani moi rodzice nie znają niemieckiego.Pani Renata nie opuszczała mnie na krok i była zawsze przy mnie jak była potrzebna pomoc przy tłumaczeniu. Jakbyście mieli kiedyś potrzebę tłumaczenia niemiecko-polskiego to bardzo polecam usługi pani Renaty www.uebersetzungsbuero-filipowicz.de. Pani Renata dała mi prezent-koszulkę z Zygzakiem :). Jeszcze raz dziękuje pani Renato za pomoc i za koszulkę.

Okazuje się,że dużo osób tutaj mówi po angielsku,więc będziemy mogli sami załatwiać większość spraw.

Miałem dzisiaj mnóstwo badań. No i był pierwszy zastrzyk rozpoczynający terapię,to nie było przyjemne :(. W tym tygodniu codziennie będę jeździł na zastrzyki do kliniki,a po południu będę wracał z mamą i tatą do specjalnego Domu Rodzica, który jest tylko i wyłącznie dla rodziców dzieci,które leczą się w tej klinice.

W klinice jest sala zabaw.


Poznałem tutaj rodziny z Hiszpanii, Holandii i Ukrainy.

Gdy wyszedłem wieczorem z kliniki było już bardzo późno.

I'm in Greifswald,Germany       

At my end a lot is happening. So much so that I don't even have time to blog. Yesterday we travelled all day with a rest stop at my friend Tymek's home.
We didn't have much time to play, on our way back from the clinic we promised to spend the night and play all sorts of games!!!
Our trip was OK, the road was almost all expressway.Greifswald is a small city; everything is close bye. It was nice to see many people on bicycles, even in cold temperatures.

Today I was at the hospital for the first time, mostly formalities and registration. There and than Ms. Renata Filpowicz was there to help with the translations from polish to german and german to polish.
I was worried a little; we don't know the german language, but Ms. Filipowicz was there every step of the way helping. If ever a german tranlator is needed we highly recommand her atwww.uebersetzungsbuero-filipowicz.de She gave me a t-shirt with zig zags on it.Again we are grateful and thank you Ms. Filipocicz.
It seems many here speak english, so we'll be able to handle/communicate many formalities ourselves.

Today I had many tests/diagnostics done and the first shot/injection of my therapy, that wasn't pleasant. This week I'll be having shots everyday at the clinic and returning to a hotel accomodating patients of the clinic.
The clinic has a play room
I met families from Spain,Holland and the Ukraine here at the clinic.
When I was leaving the clinic it was getting to be very late. 


czwartek, 26 stycznia 2012

JEDZIEMY!!! /We are on our way to the clinic in Germany!!!

Udało się, 30 tysięcy euro na pierwszą,najważniejszą ratę leczenia zebraliśmy (tak naprawdę to Wy zebraliście) w bardzo krótkim czasie.Bardzo się cieszymy i dziękujemy za ogromne zaangażowanie Wszystkich osób. Przelew z fundacji poszedł, mamy również potwierdzenie z kliniki o terminie przyjazdu,czyli 30 styczeń godz.10. Ogromnie Wszystkim dziękujemy. Jesteśmy bardzo mile i pozytywnie zaskoczeni oddźwiękiem jaki ta akcja wywołała.

W lutym większość czasu pewnie spędzimy w klinice, ale w tym czasie będą liczne koncerty i imprezy na rzecz Kubusia, o tym wszystkim będziecie mogli przeczytać na naszym blogu, na którym możecie też na bieżąco śledzić co się u nas dzieje.

We are on our way to the clinic in Germany!!!

It worked, 30,000 euros has been raised for the first and most important instalment (each and every one of YOU raised this money) in a very short time. We are overjoyed and grateful for the tremendous effort by all YOU loving people. The money transfer is on its way to the clinic, we also have a confirmed reservation date for the 30th of January 10:00 a.m. Again we thank everyone and are still  overwhelmed with disbelief how this drive has worked.

In February we'll be spending our time at the clinic in Germany, but also at that time there will be various concerts raising money for KUBA. We will keep everyone updated on our blog.

wtorek, 24 stycznia 2012

Artyści dla Kuby

Na FB ruszyła nowa "Aukcja rękodzieła dla Kuby". Gromadzone jest rękodzieło z całej Polski, które będzie licytowane na rzecz Kubusia.
Więcej szczegółów znajdziecie pod linkami
http://kura-d.blogspot.com/p/aukcja-dla-kuby.html
http://www.facebook.com/events/309438415757951/
Serdecznie zapraszamy


Rodzice

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Ja i Kasia Rogowiec pod Wawelem / Me and Kasia Rogowiec near Wawel Castle

Wczoraj poznałem przesympatyczną Kasię Rogowiec. Kasia jest mistrzynią paraolimpijską w biegu na nartach. O wszystkich sukcesach Kasi i jej fundacji możecie przeczytać na stronie

http://www.katarzyna-rogowiec.pl/katarzyna-rogowiec.html

lub na stronie Wikipedii

http://pl.wikipedia.org/wiki/Katarzyna_Rogowiec

Kasia jest uosobieniem tego co dla nas ważne : dyscypliny,uporu i ducha walki-prawdziwy sportowy charakter.

Tata zna Kasię z czasów licealnych. Razem uczyli się w II LO w Rabce. Teraz Kasia mieszka w Krakowie. Pokazała mi swoje medale i nagrody. Ma ich całkiem sporo. Ten złoty, najważniejszy najbardziej mi się spodobał. Zaraz po naszym spotkaniu nasza Mistrzyni poleciała do Stanów Zjednoczonych na obóz treningowy.
Kasia zadeklarowała pomoc w nagłośnieniu naszej akcji.

Me and Kasia Rogowiec near Wawel Castle

Yesterday I met the charming Kasia Rogowiec. She is an Olimpic Champion for the phisically disabled in skiing. You can read about her successful career and her foundation on the following sites:
http://www.katarzyna-rogowiec.pl/katarzyna-rogowiec.html

or on Wikipedia

http://pl.wikipedia.org/wiki/Katarzyna_Rogowiec

Kasia is a personality that is very important for us; disciplined, able to cope, a fighting spirit and an athalete's soul.
Daddy knows her from high school they attended in Rabka. Kasia lives in Krakow now; showed me all of her awards and medals, she has many of them. I liked the gold one the best.
After our visit Kasia flew to the United States for yet another meet. 















Niedzielna zbiórka w Rabce-Zdroju / Sunday's money raised in Rabka-Zdroj

W trakcie niedzielnej zbiórki w dwóch rabczańskich parafiach, Rabczanie zebrali ponad 12 tysięcy złotych na leczenie Kubusia.Chcieliśmy w związku z tym serdecznie podziękować wszystkim ofiarodawcom,osobom,które tą zbiórkę zorganizowały, a szczególnie dziękujemy proboszczom, księżom rabczańskich parafii,Dyrekcji, nauczycielom i młodzieży z II LO w Rabce.

Dziękujemy Rabko, że jesteś z nami.

Sunday's money raised in Rabka-Zdroj

During last sunday's collection at the two parishes 12,000 pln was raised for KUBA'S therapy. Because of this overwhelming generasity we would like to thank everyone donating, also the pastors,the priests, school principals and teachers of Rabka-Zdroj.

Thank You Rabka for your tremendous support.   

piątek, 20 stycznia 2012

PODZIĘKOWANIA / OUR GRATITUDE

Konto rośnie bardzo szybko. DZIĘ---KU---JE---MY!!! za ogromne wsparcie, za każdą najdrobniejszą wpłatę, za to, że deklarujecie oddanie swojego 1% dla Kuby, za liczne maile i telefony, za ogromne zaangażowanie, za dobre chęci, za własne inicjatywy, za to, że niektórzy z Was specjalnie zakładają konta na FB ,żeby móc zapraszać swoich znajomych do wydarzenia „Zbieramy dla Kuby”. Dzięki Wam na koncie kwota rośnie z dnia na dzień.

Zebranie 30 000 euro na pierwszą  ratę  3 tygodnie temu było dla nas nierealne. A teraz widzimy że jest to możliwe i dlatego wystąpiliśmy już do kliniki o podanie pierwszego możliwego terminu przyjazdu i otrzymaliśmy odpowiedź, że mógłby to być już 30 styczeń. Jeżeli uda się zebrać pierwszą ratę, zrobić przelew i dograć całą masę spraw organizacyjnych to termin jest jak najbardziej realny. Miejmy nadzieję, że kurs euro będzie nam przychylny . Złotówko wzmacniaj się !!!. Czas goni, nie ma na co czekać. Leczenie potrwa kilka miesięcy z przerwami, im szybciej je zaczniemy, tym lepiej.

Jeśli znajdziecie trochę czasu w weekend spróbujcie go poświęcić na to, aby dotrzeć do osób, ktore jeszcze nie wiedzą o naszej akcji.  To dla nas czasem znaczy więcej niż pieniądz...

Rodzice

OUR GRATITUDE

KUBA'S money raised amount is growing. THANK YOU FROM THE BOTTOM OF OUR HEARTS!!! For the tremendous support, for every donation, even the smallest ones, for the 1% tax deductable claims, for all the e-mails and phone calls, for the immmense involvement, all the good intentions, all your personal initiatives, for opening special accounts on FB to encourage friends with "We're Rasing Money for KUBA". Thanks to YOU the amount on KUBA'S account is growing day to day.

Three weeks ago raising 30,000 euros was unheard of. Now we are confident it is possible and we have applied with the German clinic for the nearest opening. Their reply was 30th January. If in reality we raise the 30,00 euros and transfer the down payment; with all all the details involved, it is truly possible to start. Lets hope the euro exchange will be in our favor. Unfortunately the polish zloty getting stronger!!! Time is on our heals, no time to waste. The therapy takes a couple of months with breaks in between, the sooner the better.

If you have time during the weekend please sacrefice it for KUBA and try to convince people who still may have not donated. To us it's more than the money.

Our deepest gratitude,

KUBA'S parents 

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Ja i Łukasz Jarosz na ringu

14 stycznia Mistrz Świata Kickboxingu Łukasz Jarosz,znajomy mojego taty z Rabki, przyjechał specjalnie do mnie,
aby wspierać mnie w zbieraniu pieniędzy na leczenie.
Umówiliśmy się na ringu.Zrobiliśmy rozgrzewkę,wymieniliśmy kilka ciosów,a Tata zrobił nam dużo wspólnych zdjęć.
Zwróćcie uwagę na pas mistrzowski Łukasza,którego próbowałem przymierzyć.Uwierzcie mi - jest baaaaaardzo ciężki.
Plakaty z naszymi wspólnymi zdjęciami pojawią się w wielu miejscach,aby dotrzeć do fanów Łukasza.
Razem z Łukaszem przyjechał z Lublina,specjalnie na tą okazję,jego serdeczny przyjaciel Tomek.
Tomek dzielił się z Rodzicami wiedzą na temat zbiórki pieniędzy na leczenie.
Dzięki chłopaki :). Z Wami musi się udać.










wtorek, 10 stycznia 2012

Pytacie się o fundację

Chcieliśmy wszystkich zapewnić, że pieniądze, które wpłacacie na subkonto Kuby do fundacji będą przekazane w całości na leczenie. Będzie to polegało na tym, że niemiecka klinika wystawi fakturę, a fundacja ją zapłaci.
Aktualizację stanu konta będziemy się starać przeprowadzać jak najczęściej. Jeżeli macie jakieś pytania albo uwagi to piszcie do nas na maile.

Rodzice

poniedziałek, 9 stycznia 2012

A teraz coś o mnie a nie o mojej chorobie

Co lubię?

Lubię się śmiać. Ten uśmiech na zdjęciu to nie przypadek.Tak po prostu mam.Lubię Zygzaka z filmu "Auta". Jakbym miał zabrać trzy osoby na bezludną wyspę to zabrałbym Mamę,Tatę i Zygzaka. Pozdrawiam wszystkich fanów Zygzaka.

Lubię pociągi. Byłem już dwa razy w skansenie pociągów w Chabówce. http://www.parowozy.pl/ Gorąco polecam wszystkim dzieciom i rodzicom.

Lubię miasto:autobusy, tramwaje i sygnalizacje świetlne.Z klocków lego ciągle układam światła i przystanki autobusowe.
Będę od czasu do czasu pisał tutaj coś abyście wiedzieli co u mnie nowego,bo często pytacie.Teraz czuję się dobrze i jestem w domu z mamą.